niedziela, 11 stycznia 2015

Reaktywacja bloga

Tak, tak - oszalałam.
Założyłam tego bloga, napisałam prolog, rozdział, a potem bach - zapomniałam o nim.
Ale powracam ^^
Rozdział 2 (nie chcę marnować tego co tu napisałam) prawdopodobnie pojawi się w ciągu tygodnia. Postaram się również zaktualizować szablon ;D
Więc to chyba tyle ^^
Zapraszam do czytania ;)

xoxo
J. ;*

wtorek, 18 listopada 2014

Capítulo Uno "Amigos para no siempre"

Blondynka. Kiedyś wiecznie uśmiechnięta.
Kiedyś. Co to znaczy?
To znaczy, że teraz jest zupełnie inaczej. Teraz.. ona się tnie. A jej policzki ciągle są czerwone od łez.
Tnie się? Jest głupia? To nie pomoże.
Kiedyś sama uważała, że cięcie się jest głupie. Teraz jest inaczej. Jej życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Ma problemy.
Problemy ma każdy. To pewnie problemy typowej nastolatki. Nic wielkiego.
O nie, to coś o wiele poważniejszego. Przecież nie każda nastolatka kilka razy chciała się zabić. Ona ma naprawdę duże problemy.

***

- Heh, Ludmisia pije koktajl! Pani samotna, co pani tu robi? Zapytał bym czemu sama, ale każdy wie czemu! Hahaha! - zawołał brunet stojący przed grupą swoich 'przyjaciół' - Co nie odpowiesz? A tak, ty zgubiłaś gdzieś głos! Hahaha! A teraz wypierdalaj, bo chcę usiąść! - krzyknął i zrzucił ze stolika jej książki po czym zepchnął ją z krzesła. Blondynka mocno uderzyła głową o stolik obok. Z jej brązowych oczu znów pociekły łzy. Podszedł do niej i kopnął ją w plecy. Syknęła z bólu. Powtórzył to kilka razy. Ale nagle przestał. Ostatkami sił odwróciła głowę. Ujrzała wysokiego szatyna. Wybawienie? Zauważyła tylko, że chłopak popycha jej prześladowcę, a potem przed jej oczami zrobiło się ciemno. Zemdlała.

***

Poczuła na twarzy miły powiew wiatru. Otworzyła oczy, ale zaraz je zamknęła. Nad jej głową mocno świeciło słońce. Zasłoniła twarz ręką i ponownie otworzyła oczy. Ujrzała tego samego szatyna wpatrującego się w nią swoimi brązowymi oczami. Usiadła prostując niebieską sukienkę.
- Wszystko w porządku? - zapytał tym aksamitnym głosem.
- Em.. tak jest okey. Co się właściwie stało? Kim jesteś? - zapytała po chwili.
- Zemdlałaś. Minęła już jakaś godzina. Ja? Ja jestem przystojnym Włochem, który cię uratował. - zaśmiał się wypowiadając ostatnie słowa.
Blondynka zarumieniła się i schyliła głowę zakrywając twarz blond lokami.

***
  
- Hej, Lu. A może.. wyskoczylibyśmy gdzieś.. razem. Do kina czy coś? - zapytał Włoch opierając się o ścianę przed drzwiami do mieszkania blondynki.
- Em.. pewnie. Całkiem spoko pomysł. To.. kiedy?
- Może jutro? Wpadłbym po ciebie? Ósma? - zaproponował.
- Będę czekała. - powiedziała uśmiechnięta.

***
 
- Lu.. mam pytanie - powiedział odwracając od niej wzrok.
- Em, no mów - powiedziała wpatrując się w niego.
- No bo ten.. czy ty.. y.. zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał patrząc na końcówki swoich butów.
- Fede ja.. - zaczęła.
- Dobra, nie ważne. zapomnij o tym, ale proszę, nie kończ naszej przyja..
- Ale ja chcę - przerwała mu.
- Na.. naprawdę?
- Szczerze to od początku coś mnie do ciebie przyciągało. Co ja mówię, zakochałam się w tobie.
On nie odpowiedział. Pocałował ją i spoglądając w oczy niemal niesłyszalnie szepnął 'Kocham cię'.

***

Czasem w naszym życiu dzieje się coś strasznego, tragedia. Nie możemy się pozbierać. A potem nadchodzi moment, kiedy wydaje nam się, że wszystko jest dobrze, że udało nam się. I znów 'Bam!'. Jest źle, gorzej niż wcześniej. Dociera do nas wszystko co się stało, wszystkie złe rzeczy. I jest jeszcze gorzej. Co wtedy zrobić? Większość ludzi, jak nie wszyscy, się wtedy załamują. Ciągle płaczą, a czasem nawet sięgają po żyletkę. Czy to jest jakieś rozwiązanie? Czy to coś da? Odpowiedź jest prosta. 3 litery. Ale dla każdego mogą to być inne litery. Może odpowiedź wydaje się nam oczywista, ale zawsze może się zjawić ktoś, kto uważa inaczej.

~~~~~~~

Tak, wiem - krótki :D
Teraz mam pomysł ;>
Następny będzie dużo lepszy ;)
To jest trochę kiczowate, ale nie moja wina, to wina.. wszystkich którzy ze mną pisali kiedykolwiek xd Czy tytuł pasuje? Miał, ale nie pasuje xd
Dobra, to tyle.. chyba.
I pamiętajcie:
CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ ♥
Do następnego, pa ;*

niedziela, 12 października 2014

Prologue "Vivir en soledad"

Prolog dedykuję Alexi <33
Bliźniaczki *o*
Kocham <33

"Samotność to najgorszy wróg radości życia"


Łzy. Płacz. Szczęście.
Czy życie tu, wśród ludzi ma jeszcze sens?
Dla wielu ludzi z pewnością nie. Mówią, że się zabiją. Że nikt ich nie powstrzyma. Często robią to. Popełniają samobójstwo. Wtedy jest płacz. Nikt 'nie wie' co się stało. Dlaczego.
Dla niej kiedyś to było śmieszne. Uważała, że żyć trzeba na sto procent.
Ale teraz sama chce to zrobić. Zabić się. Uważa, że 'ma powód'. Tnie się, już długo. Dla niektórych to śmieszne. Ale ona już nie wytrzymuje.

~~~~

I nowe opowiadanie od świrniętej Julii.
To badziewie, wiem.
Przepraszam. Nie musicie czytać.
Mimo to dziękuję <3
Do następnego (który nie będzie za szybko)
Kocham ;*
Julia, kosmici, myszy, chory psychicznie człowiek i inspektor ^^ xd

Wariatka Julia

Tak, jestem głupia.
Już oficjalnie.
Chora psychicznie i głupia.
Ale to nie moja wina..
Nie w stu procentach..
To przez tą piosenkę!
O myszach ;3
Ona sprawiła, że jestem głupsza ^^
Prolog dodam, jak szablon już będzie w miarę i zakładki wszystkie uzupełnione ^^

Kocham <3
Julia ;*