Blondynka. Kiedyś wiecznie uśmiechnięta.
Kiedyś. Co to znaczy?
To znaczy, że teraz jest zupełnie inaczej. Teraz.. ona się tnie. A jej policzki ciągle są czerwone od łez.
Tnie się? Jest głupia? To nie pomoże.
Kiedyś sama uważała, że cięcie się jest głupie. Teraz jest inaczej. Jej życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Ma problemy.
Problemy ma każdy. To pewnie problemy typowej nastolatki. Nic wielkiego.
O nie, to coś o wiele poważniejszego. Przecież nie każda nastolatka kilka razy chciała się zabić. Ona ma naprawdę duże problemy.
***
- Heh, Ludmisia pije koktajl! Pani samotna, co pani tu robi? Zapytał bym czemu sama, ale każdy wie czemu! Hahaha! - zawołał brunet stojący przed grupą swoich 'przyjaciół' - Co nie odpowiesz? A tak, ty zgubiłaś gdzieś głos! Hahaha! A teraz wypierdalaj, bo chcę usiąść! - krzyknął i zrzucił ze stolika jej książki po czym zepchnął ją z krzesła. Blondynka mocno uderzyła głową o stolik obok. Z jej brązowych oczu znów pociekły łzy. Podszedł do niej i kopnął ją w plecy. Syknęła z bólu. Powtórzył to kilka razy. Ale nagle przestał. Ostatkami sił odwróciła głowę. Ujrzała wysokiego szatyna. Wybawienie? Zauważyła tylko, że chłopak popycha jej prześladowcę, a potem przed jej oczami zrobiło się ciemno. Zemdlała.
***
Poczuła na twarzy miły powiew wiatru. Otworzyła oczy, ale zaraz je zamknęła. Nad jej głową mocno świeciło słońce. Zasłoniła twarz ręką i ponownie otworzyła oczy. Ujrzała tego samego szatyna wpatrującego się w nią swoimi brązowymi oczami. Usiadła prostując niebieską sukienkę.
- Wszystko w porządku? - zapytał tym aksamitnym głosem.
- Em.. tak jest okey. Co się właściwie stało? Kim jesteś? - zapytała po chwili.
- Zemdlałaś. Minęła już jakaś godzina. Ja? Ja jestem przystojnym Włochem, który cię uratował. - zaśmiał się wypowiadając ostatnie słowa.
Blondynka zarumieniła się i schyliła głowę zakrywając twarz blond lokami.
***
- Hej, Lu. A może.. wyskoczylibyśmy gdzieś.. razem. Do kina czy coś? - zapytał Włoch opierając się o ścianę przed drzwiami do mieszkania blondynki.
- Em.. pewnie. Całkiem spoko pomysł. To.. kiedy?
- Może jutro? Wpadłbym po ciebie? Ósma? - zaproponował.
- Będę czekała. - powiedziała uśmiechnięta.
***
- Lu.. mam pytanie - powiedział odwracając od niej wzrok.
- Em, no mów - powiedziała wpatrując się w niego.
- No bo ten.. czy ty.. y.. zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał patrząc na końcówki swoich butów.
- Fede ja.. - zaczęła.
- Dobra, nie ważne. zapomnij o tym, ale proszę, nie kończ naszej przyja..
- Ale ja chcę - przerwała mu.
- Na.. naprawdę?
- Szczerze to od początku coś mnie do ciebie przyciągało. Co ja mówię, zakochałam się w tobie.
On nie odpowiedział. Pocałował ją i spoglądając w oczy niemal niesłyszalnie szepnął 'Kocham cię'.
***
Czasem w naszym życiu dzieje się coś strasznego, tragedia. Nie możemy się pozbierać. A potem nadchodzi moment, kiedy wydaje nam się, że wszystko jest dobrze, że udało nam się. I znów 'Bam!'. Jest źle, gorzej niż wcześniej. Dociera do nas wszystko co się stało, wszystkie złe rzeczy. I jest jeszcze gorzej. Co wtedy zrobić? Większość ludzi, jak nie wszyscy, się wtedy załamują. Ciągle płaczą, a czasem nawet sięgają po żyletkę. Czy to jest jakieś rozwiązanie? Czy to coś da? Odpowiedź jest prosta. 3 litery. Ale dla każdego mogą to być inne litery. Może odpowiedź wydaje się nam oczywista, ale zawsze może się zjawić ktoś, kto uważa inaczej.
~~~~~~~
Tak, wiem - krótki :D
Teraz mam pomysł ;>
Następny będzie dużo lepszy ;)
To jest trochę kiczowate, ale nie moja wina, to wina.. wszystkich którzy ze mną pisali kiedykolwiek xd Czy tytuł pasuje? Miał, ale nie pasuje xd
Dobra, to tyle.. chyba.
I pamiętajcie:
CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ ♥
Do następnego, pa ;*